Kolejny pracowity dzień...tomografia w służbie pacjentom onkologicznym...
Czy można operować pacjenta który ma prawie 18 lat?
Najpierw trzeba dobrze sprawdzić czy znaleziony w gardle guz to jedyne znalezisko? czy sięga daleko? czy dał przerzuty? nie wyobrażam sobie innego postępowania... ważniejsze od tego czy operować dowiedzieć się kiedy tego nie robić! Gucio...bo tak ma na imię delikwent...dorobił sie guza podniebienia miękkiego...głęboko w gardle...czuje sie świetnie...ALE ...już prawie nie może łykać jedzenia...musimy mu pomóc...i pomożemy...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weterynarz onkolog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weterynarz onkolog. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 grudnia 2017
środa, 23 marca 2016
Mięsaki poszczepienne/poinjekcyjne
Mięsaki poszczepienne....dużo się o nich mówi...straszą każdego właściciela kota ale i świadomego lekarza weterynarii...
Czym są w ogóle mięsaki? Są to nowotwory wywodzące się z tkanki mezenchymalnej...mogą występować w różnych miejscach organizmu.
Czy są groźne? nieleczone na pewno...
W zależności od stopnia złośliwości mogą różnie zachowywać się w organizmie... Większość jest uważana za miejscowo złośliwe..co to znaczy? Nowotwór ten nie ma torebki, częściej mówimy o pseudotorebce....dzięki temu zazwyczaj jego komórki wrastają w otaczające tkanki, trochę jak ośmiorniczka....
Spora część daje przerzuty odległe...do płuc, kości , węzłów chłonnych, innych narządów...
ale miało być o mięsakach poszczepiennych...dla mnie nazwa powinna brzmieć poinjekcyjne...jeśli już , a bezpiecznie po prostu mięsaki tkanek miękkich ( z angielskiego soft tissue sarcoma)
Skąd poszczepienne? z dawnych czasów...kiedyś potwierdzono że mają związek ze szczepieniami na niektóre choroby zakaźne ( białaczkę i wściekliznę)...czy to znaczy żeby nie szczepić kotów? absolutnie..aktualnie dostępne szczepionki dają zdecydowanie mniejsze ryzyko ( pod warunkiem że dany zakład leczniczy używa tych nowoczesnych)...
Sposób i miejsce szczepienia ma znaczenie...
Dlaczego jednak nie poszczepienne? bo jak się okazuje...ich pojawienie może wiązać się po prostu z czynnikami drażniącymi...zastrzykami także, ale innymi sytuacjami które poprzez przewlekłe drażnienie...pewności nie ma nigdy..z racji takiej że występowanie tego nowotworu u głównego gatunku czyli kota zdarza się właśnie w miejscu gdzie najczęściej są podawane injekcje...i zostały poinjekcyjne....chociaż jak pisałem pewności nie ma...jednak bezpieczniej zostawić nazwę mięsak tkanek miękkich
Jakie są objawy? wyczuwamy zgrubienie...skóry, tkanki podskórnej, czasami zgrubienia jakby na mieśniu/kości wyczuwalnej pod skórą...najczęściej niebolesne...wielkości...zależy jak szybko zauważamy....w miejscu? zależy...najczęściej grzbiet, ale i kończyny...
co dalej...? wiecie co najczęściej jest robione....obserwacja.....o zgrozo...przecież to nie gwiazdy...no chyba że ktoś chce dorobić się pięknej dokumentacji przebiegu choroby ....po to żeby na koniec dowiedzieć się że jest za późno.....
Co zalecam? co zaleca każdy onkolog?
NIE CZEKAĆ!!!
Konsultacja onkologiczna naprawdę nie jest droga, a może uratować życie...
Zazwyczaj po zbadaniu podejrzanego kociego pacjenta decydujemy się na wykonanie biopsji cienkoigłowej...czyli zabiegu który ma za zadanie igiełką pobranie materiału i pomaga postawić rozpoznanie...
Biopsja jest mało inwazyjna...wykonuje się ja igiełką cienką jak do normalnego zastrzyku...bez znieczulenia...
a wynik? 15-20 minut...i można mieć rozpoznanie...
Jak leczyć?
Główną metodą jest chirurgia....i co ważne ...jak we wszystkim...dobrze wykonana...wiecie że zrobiono badania i okazało się że pierwsze skuteczne podejście chirurgiczne daje 2 x lepsze rokowanie ....
co to znaczy dobrze zrobiona....najlepiej przez chirurga z doświadczeniem onkologicznym...trzeba zachować tzw. marginesy cięć....przy mięsaku tego typu uważa się że powinno to być minimum 3 cm....w każdą stronę...także w dół...czasami razem z fragmentem mięśnia, czasami z wyrostkami kręgów...czasami jak trzeba z kawałkiem ściany klatki piersiowej...
przez zabiegiem oczywiście planujemy, wykonujemy badania obrazowe: RTG/USG/czasami tomografię komputerową żeby po pierwsze wykluczyć obecność przerzutów, po drugie lepiej określić granice nowotworu (pamiętacie co pisałem o "ośmiorniczce")...
po usunięciu zmiany wysyłamy ją w całości do badania histopatologicznego. Ważne dla nas oprócz rodzaju nowotworu jest to czy granice cięcia są wolne od komórek nowotworowych.
Inne metody leczenia to radioterapia- niestety niedostępna w Polsce. Zagranicą stosowana jako uzupełnienie zabiegu operacyjnego.
Czasami stosujemy chemioterapię.
W dalszej kolejności jak znamy stopień złośliwości mięsaka, wiemy że usunęliśmy go w całości, pacjent jest regularnie kontrolowany na obecność wznowy i/lub przerzutów odległych. Dalsze decyzje podejmujemy na podstawie aktualnego stanu i wyników badań...
Czym są w ogóle mięsaki? Są to nowotwory wywodzące się z tkanki mezenchymalnej...mogą występować w różnych miejscach organizmu.
Czy są groźne? nieleczone na pewno...
W zależności od stopnia złośliwości mogą różnie zachowywać się w organizmie... Większość jest uważana za miejscowo złośliwe..co to znaczy? Nowotwór ten nie ma torebki, częściej mówimy o pseudotorebce....dzięki temu zazwyczaj jego komórki wrastają w otaczające tkanki, trochę jak ośmiorniczka....
Spora część daje przerzuty odległe...do płuc, kości , węzłów chłonnych, innych narządów...
ale miało być o mięsakach poszczepiennych...dla mnie nazwa powinna brzmieć poinjekcyjne...jeśli już , a bezpiecznie po prostu mięsaki tkanek miękkich ( z angielskiego soft tissue sarcoma)
Skąd poszczepienne? z dawnych czasów...kiedyś potwierdzono że mają związek ze szczepieniami na niektóre choroby zakaźne ( białaczkę i wściekliznę)...czy to znaczy żeby nie szczepić kotów? absolutnie..aktualnie dostępne szczepionki dają zdecydowanie mniejsze ryzyko ( pod warunkiem że dany zakład leczniczy używa tych nowoczesnych)...
Sposób i miejsce szczepienia ma znaczenie...
Dlaczego jednak nie poszczepienne? bo jak się okazuje...ich pojawienie może wiązać się po prostu z czynnikami drażniącymi...zastrzykami także, ale innymi sytuacjami które poprzez przewlekłe drażnienie...pewności nie ma nigdy..z racji takiej że występowanie tego nowotworu u głównego gatunku czyli kota zdarza się właśnie w miejscu gdzie najczęściej są podawane injekcje...i zostały poinjekcyjne....chociaż jak pisałem pewności nie ma...jednak bezpieczniej zostawić nazwę mięsak tkanek miękkich
Jakie są objawy? wyczuwamy zgrubienie...skóry, tkanki podskórnej, czasami zgrubienia jakby na mieśniu/kości wyczuwalnej pod skórą...najczęściej niebolesne...wielkości...zależy jak szybko zauważamy....w miejscu? zależy...najczęściej grzbiet, ale i kończyny...
co dalej...? wiecie co najczęściej jest robione....obserwacja.....o zgrozo...przecież to nie gwiazdy...no chyba że ktoś chce dorobić się pięknej dokumentacji przebiegu choroby ....po to żeby na koniec dowiedzieć się że jest za późno.....
Co zalecam? co zaleca każdy onkolog?
NIE CZEKAĆ!!!
Konsultacja onkologiczna naprawdę nie jest droga, a może uratować życie...
Zazwyczaj po zbadaniu podejrzanego kociego pacjenta decydujemy się na wykonanie biopsji cienkoigłowej...czyli zabiegu który ma za zadanie igiełką pobranie materiału i pomaga postawić rozpoznanie...
Biopsja jest mało inwazyjna...wykonuje się ja igiełką cienką jak do normalnego zastrzyku...bez znieczulenia...
a wynik? 15-20 minut...i można mieć rozpoznanie...
Jak leczyć?
Główną metodą jest chirurgia....i co ważne ...jak we wszystkim...dobrze wykonana...wiecie że zrobiono badania i okazało się że pierwsze skuteczne podejście chirurgiczne daje 2 x lepsze rokowanie ....
co to znaczy dobrze zrobiona....najlepiej przez chirurga z doświadczeniem onkologicznym...trzeba zachować tzw. marginesy cięć....przy mięsaku tego typu uważa się że powinno to być minimum 3 cm....w każdą stronę...także w dół...czasami razem z fragmentem mięśnia, czasami z wyrostkami kręgów...czasami jak trzeba z kawałkiem ściany klatki piersiowej...
przez zabiegiem oczywiście planujemy, wykonujemy badania obrazowe: RTG/USG/czasami tomografię komputerową żeby po pierwsze wykluczyć obecność przerzutów, po drugie lepiej określić granice nowotworu (pamiętacie co pisałem o "ośmiorniczce")...
po usunięciu zmiany wysyłamy ją w całości do badania histopatologicznego. Ważne dla nas oprócz rodzaju nowotworu jest to czy granice cięcia są wolne od komórek nowotworowych.
Inne metody leczenia to radioterapia- niestety niedostępna w Polsce. Zagranicą stosowana jako uzupełnienie zabiegu operacyjnego.
Czasami stosujemy chemioterapię.
W dalszej kolejności jak znamy stopień złośliwości mięsaka, wiemy że usunęliśmy go w całości, pacjent jest regularnie kontrolowany na obecność wznowy i/lub przerzutów odległych. Dalsze decyzje podejmujemy na podstawie aktualnego stanu i wyników badań...
czwartek, 17 marca 2016
Rutynowa kontrola zdrowia i nieciekawe ciekawe znalezisko....
Czy nowotwory zawsze dają wyraźne objawy kliniczne?
Niestety nie zawsze…a może lepiej byłoby powiedzieć nie od razu…
Stąd tak ważne jest regularnie sprawdzanie psów i kotów. Uważam , że u zwierząt powyżej 7 roku życia powinniśmy regularnie je kontrolować minimum 1 x w roku, a u tych powyżej 10 roku życia nawet 2 x do roku….
Rutynowo wykonujemy badanie kliniczne oraz podstawowe badania krwi, ew moczu + badania obrazowe (RTG +/- USG)….
czy warto? pytają niektórzy….
Nagrodą jest często wczesne wykrycie wielu chorób w tym chorób nowotworowych….
Jak na przykładzie takiej oto suni…
kilkunastoletnie beagielka…Arisa
chorująca na serce…okresowo jej odpowiedzialni właściciele przyprowadzają całą psią brygadę na kontrolę….
badanie kliniczne…niby nic …wszystko dobrze, choroba układu krążenia dzięki regularnie podawanym lekom stabilna….
Wykonaliśmy badania krwi….
A tak lekko podniesiona kreatynina…i nic więcej….
Rutynowo w takich przypadkach zalecam badanie moczu…
Niski ciężar , dużo bakterii, wysokie pH….hmmm…zapalenie?
Ale jednak dobrze zrobić usg….
Sunia jest już po nefrektomii ( czyli usunięciu chorej nerki)..wiecie że zdążyliśmy w ostatniej chwili?
guz na nerce już pękł i podkrwawiał do przestrzeni zaotrzewnowej…
wynik badania histopatologicznego nie rozpieszcza…
----------------------------------------
----------------------------------------
W opisie histopatologicznym:
Badana jest sekcja częściowa z prawej nerki. Prawidłowa budowa nerki nie jest widoczna. Próbka reprezentuje porcję ze zmiany nowotworowej. Guz jest obfitokomórkowy i składa się ze zrazików i beleczek wykazujących zbitą i/lub cewkową budowę. Zraziki i beleczki rozdzielone są niewielką ilością włóknisto-naczyniowego podścieliska. Komórki nowotworowe są nieznacznie pleomorficzne, sześcienne z wyraźnymi granicami komórkowymi, umiarkowaną do obfitej ilością bladej kwasochłonnej do przejrzystej cytoplazmy i okrągłymi lub owalnych jądrami zawierającymi drobnoziarnistą chromatynę i mało widoczne jąderka. Średnio mitozy wynoszą 8 na 10 pól widzenia. Znaczna część zmiany podlega martwicy.
Diagnoza:
Nerka: rak cewkowo-lity (prawdopodobnie pierwotny rak cewkowy nerek)
Charakter:
Złośliwy, potencjalnie przerzutowy
Współczynnik przerzutów do płuc u psów wynosi 54%, do narządów jamy brzusznej 54% a do miejscowych węzłów chłonnych 27%. Przerzuty obejmują płuca, wątrobę, nadnercza tej samej strony, miejscowe węzły chłonne, przeciwległą nerkę, sieć, otrzewną, przeponę, skórę, serce, mózg, kościec kończyn i szkielet osiowy.
Rokowanie:
Ostrożne do złego.
Komentarz:
Zmiana w nerce reprezentuje raka, bardzo prawdopodobnie pierwotnego raka nerki. Mało prawdopodobne są: rak przerzutowy, nerczak czy rak przejściowokomórkowy.
W serii przypadków raka nerkowego u psów, przerzuty były zgłaszane w 6 spośród 34 przypadków w trakcie diagnostyki i u 20 z 29 przypadków w chwili śmierci. Średni czas przeżycia w przypadku raka nerki wynosi 16 miesięcy (0-59).
Średni czas przeżycia w przypadku nefrektomii bez względu na rodzaj nowotworu wynosi 16 miesięcy (0-70). Nefrektomia może wydłużyć czas przeżycia do 4 lat. Rak nerki uważany jest za oporny na chemioterapię, terapię hormonalną i radioterapię.
------------------------------------
ALE co zawsze powtarzam…świństwo jest u histopatologa a nie u psiaka…
wczesne rozpoznanie daje większe szanse….
walczymy i walczyć będziemy…
na ten moment brak innych ognisk i przerzutów…i oby tak zostało…
według mnie warto robić okresowe przeglądy stanu zdrowia....pewnie że znalezisko nieciekawe...ale chyba lepiej wiedzieć i szybko podjąć działanie.
według mnie warto robić okresowe przeglądy stanu zdrowia....pewnie że znalezisko nieciekawe...ale chyba lepiej wiedzieć i szybko podjąć działanie.
środa, 16 marca 2016
Chemioterapia....nie taki diabeł straszny
Chemioterapia jest obok chirurgii onkologicznej jednym z podstawowych sposobów na leczenie chorób nowotworowych....Może być stosowana samodzielnie lub jako uzupełnienie innych metod.
Leki podajemy dożylnie, doustnie, do jam ciała, a wynika to albo z rodzaju użytego leku albo ze zdolności do jego przenikania do tkanek i tym samym możliwości uzyskania odpowiedniego stężenia w tkance docelowej.
Poddając pacjenta chemioterapii mówimy zazwyczaj o protokole lub schemacie podawania leków. Są to opracowane, poparte badaniami zestawienia, dzięki którym wiemy jak je podawać, jak często i w jakich dawkach przy danym nowotworze.
Dobór protokołu oprócz rodzaju nowotworu opiera się przede wszystkim na doświadczeniu onkologa, zaawansowaniu klinicznym i stanie pacjenta , ale także może wynikać z dostępności ( lub jej braku :( leku w Polsce.
Czym są leki przeciwnowotworowe?
Nazywamy je lekami cytotoksycznymi, czyli lekami które wykazują negatywne działanie na komórkę....Przede wszystkim na komórkę szybkodzielącą się - przede wszystkim nowotworową.
I znowu dawka, odpowiedni dobór i doświadczenie onkologa warunkuje jak najniższe obciążenie organizmu terapią.
W większości leki stosujemy podając je drogą dożylną ( winkrystyna, cyklofosfamid, winblastyna, doksorubicyna, mitoksantron, karboplatyna), doustnie ( encorton, cyklofosfamid, chlorambucil,. lomustyna...)
Często właściciele zadają wiele pytań dotyczących chemioterapii. Postaram się tutaj na nie odpowiedzieć.
Jak często podaje się leki?
Przy większości wskazań częstotliwość to 1-3 tyg. Przy każdej wizycie właściciele dostają na piśmie zalecenia , które obowiązują do następnej kontroli.
Czy podanie leku boli?
Nie, podanie nie jest bolesne.
Czy każdy może podać lek?
Dożylne leki u swoich pacjentów podaję osobiście. Z racji konieczności zachowania względów bezpieczeństwa nie dopuszczam innej możliwości. Każde podanie jest dodatkowo połączone z badaniem pacjenta i kontrolą podstawowych parametrów.
Czy zwierzęta źle się czują po podaniu leków?
Bywa różnie. Dbamy o to żeby leki negatywnie nie wpływały na samopoczucie naszych pacjentów. Czasami zdarza się, że po samym podaniu występują przejściowe objawy nudności, czasami wymiotów, biegunek. Przy kolejnych dawkach leków staram się u takich pacjentów tak zmodyfikować dawkowanie ew zmienić lek na inny , żeby uniknąć działań niepożądanych.
Przy najczęściej leczonych chemioterapią nowotworach (chłoniaki, guzy komórek tucznych) pacjenci najczęściej czują się jak przed chorobą!
Zawsze pamiętam o podstawowej zasadzie : leczenie nie może pogarszać jakości życia pacjenta! I tego zawsze się trzymam.
Czy zwierzęta łysieją?
To pytanie często nurtuje właścicieli....Otóż nie, nie łysieją, po niektórych lekach zauważamy spowolniony odrost włosa- np w miejscu ogolonym do zabiegu oraz u ras z ciągle rosnącym włosem (teriery, shih tzu, inne) zauważamy zmianę jakości włosa, ale nie obserwujemy podobnego jak u ludzi łysienia całkowitego.
Czy podawane leki są groźne dla domowników?
Przy każdej terapii rozmawiamy zawsze o możliwym narażeniu domowników. Analizujemy sytuację rodzinną. W większości przypadków udaje się tak zaplanować leczenie, żeby wyeliminować możliwe narażenie. Naprawdę....nie taki diabeł straszny....
Czy leki stosuje się do końca życia?
To zależy od rodzaju nowotworu, schematu i reakcji na leczenie.
A co jak leki nie działają?
Zmieniamy je na inne, czasami modyfikując całkowicie pierwotnie zaplanowaną terapię.
Czy terapia jest droga?
Jak wiemy to pojęcie względne...znowu zależy to do wielkości pacjenta, rodzaju stosowanych leków... Koszt terapii jest oceniamy zawsze na początku leczenia, po wybranym już protokole. Zawsze właściciele dostają rzetelną informację dotyczącą obciążenia finansowego.
Czy przy każdym nowotworze stosuje się chemioterapię?
Nie. Decyzja o rodzaju podjętego leczenie wynika z potrzeb i możliwości danego pacjenta.
Czy leki trzeba zamawiać?
Spora większość przydatnych w terapii onkologicznej leków jest dostępna do natychmiastowego zastosowania.
Dysponuję także lekami sprowadzanymi pod określone jednostki chorobowe ( te niedostępne w naszym kraju- jak np. lomustyna/CCNU, masivet, palladia i inne).
Oprócz typowej terapii wielolekowej stosuję też leczenie przy użyciu terapii metronomicznej- czyli takiej której istota polega na podawaniu małych dawek leków , a często. Terapia metronomiczna modyfikuje środowisko nowotworu i tym samym może wpływać na jego dalszy rozwój.
W razie pytań zapraszam!
Leki podajemy dożylnie, doustnie, do jam ciała, a wynika to albo z rodzaju użytego leku albo ze zdolności do jego przenikania do tkanek i tym samym możliwości uzyskania odpowiedniego stężenia w tkance docelowej.
Poddając pacjenta chemioterapii mówimy zazwyczaj o protokole lub schemacie podawania leków. Są to opracowane, poparte badaniami zestawienia, dzięki którym wiemy jak je podawać, jak często i w jakich dawkach przy danym nowotworze.
Dobór protokołu oprócz rodzaju nowotworu opiera się przede wszystkim na doświadczeniu onkologa, zaawansowaniu klinicznym i stanie pacjenta , ale także może wynikać z dostępności ( lub jej braku :( leku w Polsce.
Czym są leki przeciwnowotworowe?
Nazywamy je lekami cytotoksycznymi, czyli lekami które wykazują negatywne działanie na komórkę....Przede wszystkim na komórkę szybkodzielącą się - przede wszystkim nowotworową.
I znowu dawka, odpowiedni dobór i doświadczenie onkologa warunkuje jak najniższe obciążenie organizmu terapią.
W większości leki stosujemy podając je drogą dożylną ( winkrystyna, cyklofosfamid, winblastyna, doksorubicyna, mitoksantron, karboplatyna), doustnie ( encorton, cyklofosfamid, chlorambucil,. lomustyna...)
Często właściciele zadają wiele pytań dotyczących chemioterapii. Postaram się tutaj na nie odpowiedzieć.
Jak często podaje się leki?
Przy większości wskazań częstotliwość to 1-3 tyg. Przy każdej wizycie właściciele dostają na piśmie zalecenia , które obowiązują do następnej kontroli.
Czy podanie leku boli?
Nie, podanie nie jest bolesne.
Czy każdy może podać lek?
Dożylne leki u swoich pacjentów podaję osobiście. Z racji konieczności zachowania względów bezpieczeństwa nie dopuszczam innej możliwości. Każde podanie jest dodatkowo połączone z badaniem pacjenta i kontrolą podstawowych parametrów.
Czy zwierzęta źle się czują po podaniu leków?
Bywa różnie. Dbamy o to żeby leki negatywnie nie wpływały na samopoczucie naszych pacjentów. Czasami zdarza się, że po samym podaniu występują przejściowe objawy nudności, czasami wymiotów, biegunek. Przy kolejnych dawkach leków staram się u takich pacjentów tak zmodyfikować dawkowanie ew zmienić lek na inny , żeby uniknąć działań niepożądanych.
Przy najczęściej leczonych chemioterapią nowotworach (chłoniaki, guzy komórek tucznych) pacjenci najczęściej czują się jak przed chorobą!
Zawsze pamiętam o podstawowej zasadzie : leczenie nie może pogarszać jakości życia pacjenta! I tego zawsze się trzymam.
Czy zwierzęta łysieją?
To pytanie często nurtuje właścicieli....Otóż nie, nie łysieją, po niektórych lekach zauważamy spowolniony odrost włosa- np w miejscu ogolonym do zabiegu oraz u ras z ciągle rosnącym włosem (teriery, shih tzu, inne) zauważamy zmianę jakości włosa, ale nie obserwujemy podobnego jak u ludzi łysienia całkowitego.
Czy podawane leki są groźne dla domowników?
Przy każdej terapii rozmawiamy zawsze o możliwym narażeniu domowników. Analizujemy sytuację rodzinną. W większości przypadków udaje się tak zaplanować leczenie, żeby wyeliminować możliwe narażenie. Naprawdę....nie taki diabeł straszny....
Czy leki stosuje się do końca życia?
To zależy od rodzaju nowotworu, schematu i reakcji na leczenie.
A co jak leki nie działają?
Zmieniamy je na inne, czasami modyfikując całkowicie pierwotnie zaplanowaną terapię.
Czy terapia jest droga?
Jak wiemy to pojęcie względne...znowu zależy to do wielkości pacjenta, rodzaju stosowanych leków... Koszt terapii jest oceniamy zawsze na początku leczenia, po wybranym już protokole. Zawsze właściciele dostają rzetelną informację dotyczącą obciążenia finansowego.
Czy przy każdym nowotworze stosuje się chemioterapię?
Nie. Decyzja o rodzaju podjętego leczenie wynika z potrzeb i możliwości danego pacjenta.
Czy leki trzeba zamawiać?
Spora większość przydatnych w terapii onkologicznej leków jest dostępna do natychmiastowego zastosowania.
Dysponuję także lekami sprowadzanymi pod określone jednostki chorobowe ( te niedostępne w naszym kraju- jak np. lomustyna/CCNU, masivet, palladia i inne).
Oprócz typowej terapii wielolekowej stosuję też leczenie przy użyciu terapii metronomicznej- czyli takiej której istota polega na podawaniu małych dawek leków , a często. Terapia metronomiczna modyfikuje środowisko nowotworu i tym samym może wpływać na jego dalszy rozwój.
W razie pytań zapraszam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








